Archiwum dla 08/2011
Morze
Jak przyjechaliśmy, to morza nie było, bo był odpływ. Przypływ był późnym popołudniem.
Kazali nam zaparkować na plaży, ale uciekać o konkretniej godzinie, bo może nam odpłynąć auto – od razu nam się tam spodobało. Wiało, ale nie lało -czyli dobrze. Ryba na wynos tania i dobra, salon gier na plaży przerażająco wielki, ale daliśmy radę. Naprawdę nam się tu co raz bardziej podoba.











6 rocznica ślubu w Walii
Walia jest piękna. Ja kojarzę ją już z gorącą czekoladą z piankami, a Piotr z krętymi górskimi dróżkami, które tak uwielbia. Prawie cały czas padał deszcz (na co byliśmy oczywiście przygotowani i wrażenia to już na nas nie robi), więc zdjęć kilka.
Niedługo tam zabawiliśmy, ale to nic, to nic. Widoki wszystko rekompensowały.
A za chwilę zdjęcia znad morza.







Rowery
Dziś był ważny dzień. Pojechaliśmy do sklepu wybrać rowery. Czerwone, bo jak wiadomo są szybsze
. Ciężko już za nimi nadążyć.
I ciagle niesamowite jest dla mnie to, ze nigdy nie uczyliśmy ich jeździć na rowerze.
Wsiedli i pojechali.




