LilaBlog

28-12-2011 | Komentarze (13)

- Mamo, gdzie mój aparat z kliszą?
- Został w Anglii
- Pożyczysz mi swój? Daj mi jedną kliszę, chcę robić Twoim, bo bardziej jednak lubię takim.
- Ja też

Komentarze

  1. skidi pisze:

    Dumna pewno rozpiera? ;)

  2. Lila pisze:

    Wiedziałam, że wróci do kliszy, ale nie przypuszczałam, ze tak szybko.

  3. Aneta pisze:

    A ja jednak nie jesli chodzi o Twoje zdjecia wole cyfrowe. Myslisz ze to kwestia gustu mojego czy tego ze z cyfrowym mialas wiecej doswiadczenia?

  4. Lila pisze:

    Za Ciebie nie odpowiem ;) . Ale ja uważam, że to nie gust, tylko inne spojrzenie.
    Z cyfrówki zdjęć nie będzie. Przynajmniej na razie. Pozbyłam się jej kilka miesięcy temu.

  5. lady pisze:

    Klisza ma duszę, wymaga innego podejścia i namysłu. I nawet nie chodzi o kasę na klisze, których szkoda, tylko z cyfrówki fatalne zdjęcie można łatwo usunąć, a na kliszy pozostaje. Nawet jeśli się go nie wywoła, to ono jest. Jak w życiu. Takie jest moje podejście.

  6. gosia pisze:

    ja zawsze wolałam klisze……pamiętam jak Michał robił mi sesję Fiedem nad morzem, ile było w tym serca i miłości….teraz to już nie to samo……ale fakt, że Twoje zdjęcia robione cyfrówką są genialne i ja też je uwielbiam…….co nie znaczy, że tych z kliszy nie – wręcz przeciwnie mają klimat i są wyjątkowo oryginalne ;) …dobrze, że rośnie Ci kompan

  7. Aneta pisze:

    W takim razie bede sledzic i obserwowac :-) I sama sprobuje sobie odpowiedziec. Lady-rozumiem ze klisza ma inne znaczenie dla fotografa, tylko zastanawiam sie jakie dla potencjalnego klienta czy tez osobe sledzaca blog. Moze to wynika z tego ze z cyfrowki jest wiecej zdjec tu i klisza kojarzy sie ze znacznie mniejsza iloscia fajnych zdjec :-) W kazdym badz razie przybywac nadal bede i obserwowac postepy z aparatem analogowym. Przepraszam za brak polskiej czcionki :-)

  8. Lila pisze:

    Szczerze mówiąc to najmniej zależy mi na ocenianiu moich zdjęć pod względem technicznym. Wrzucam coś, co lubię, dobrze mi się kojarzy. To nie jest blog dla potencjalnych klientów. To blog dla mnie. Ci, co czytają – miło mi. I tyle.

  9. kliszolog z placu zabaw pisze:

    1. Cyfrowe wygląda super na monitorze, kliszowe na papierze. Zachwyt autora nad odbitką przenosi się czasem na skan, który już taki dobry nie jest. Skanowanie dobre to cała historia. Jak i dobra odbitka z pliku. Duszy żadnej w kliszy nie ma, są konkretne parametry, które niektóre cyfrówki potrafią naśladować.

    2. Pani cyfrowe są technicznie poziom wyżej niż żelatynowe
    - uchwycony moment (czyżby nowoczesny sprzęt tak nie absorbował?)
    - kolory (może kłopot ze skanowaniem, może balans auto balans bieli dużo ratował, może woli Pani takie odjechane kolory, może nieprecyzyjne naświetlenie kliszy odbija się na kolorach)
    - ostrość (głębia ostrości na matrycy APS-C jest większa niż w małym obrazku o średnim nie wspominam. Może właśnie „mniej ostrego” się Pani podoba)
    - mniejsze szumy/ziarno ( a może właśnie kliszowe ziarno Pani tak pasuje?)

    Szczerze mówiąc – Pani cyfrowe (w blogu) mi się chyba bardziej podobają. Kliszy proszę nie porzucać, jest tu dużo do rozsmakowania. Będę zaglądał czasem.

    Dobrego światła życzę

  10. Lila pisze:

    Dzięki kliszolog, chętnie podyskutuję jak podasz choć prawdziwy e-mail, bo jest zmyślony i nie wiem kim jesteś ;) . Howk!

  11. eM pisze:

    ja ogólnie to niecierpliwie czekam na każdy post niezależnie od tego czy cyfrowy czy analogowy czy tekstowy, więc w nowym roku życzę Tobie i sobie jak najwięcej okazji/tematów/zdjęć/opowieści/czasu do publikowania :D

  12. kliszolog z placu zabaw pisze:

    Przez posta Anety o najważniejszym zapomniałem:
    chłopięca (dziecięca?) fascynacja mechaniką precyzyjną. Czasem zostaje na dziesięciolecia. Aparat na kliszę jest równie atrakcyjny jak np. nakręcany budzik w porównaniu z elektronicznym wyświetlaczem godzin i minut. Cała radość z tych pokrętełek, guziczków, dzwigienek i trzasku sprężyn. Bez włożonej kliszy też dobra zabawa dla przedszkolaka ;-) .
    No i cechy jajka niespodzianki. Coś tam mieszamy, a za jakiś czas będzie zdjęcie. Bez oglądania monitorka natychmiast po pstryku.
    Zdjęcia po roku, dwóch, gdy zapomni się dany moment, ogląda się zupeeełnie inaczej.

    Nie ma co dyskutować, trzeba robić (i oglądać) zdjęcia ;-) .

Zostaw komentarz